Jeszcze przed lustrem postanowiłem, że poświęcę swojej miejscowości wiele uwagi, studiując jej mieszkańców i rytm dzielnic. Badania terenowe nad własnym przypadkiem mogły okazać się pomocne przy poznaniu siebie.

W końcu opuściłem łazienkę i zacząłem zwiedzać dalej. Mieszkanie było senne, ale jaśniało w promieniach porannego słońca. Czułem się bajecznie. Zrobiłem kawę i postanowiłem obudzić swoją gospodynię i partnerkę. Faktycznie, poznałem ją dopiero wczoraj. Normalnie się tak nie zachowuję, nie przepadam za seksem z nieznajomymi, krępuje mnie to. Ale to chyba obecność Maćka, i ten cały powrót, i te całe emocje wieczoru sprawiły, że stało się tak, jak się stało. A może po prostu nie chciałem spać u rodziców i czuć się jak syn? Wypadłem nieco z tej roli przez ostatnie lata.

Delikatnym muśnięciem, pocałunkiem w ramię, obudziłem swoją partnerkę, która powitała mnie pięknym, naturalnym uśmiechem. O jezu, ależ to był uśmiech! Uśmiech, dla którego warto wstawać , warto się budzić, warto żyć. Przeciągnąłem dłoń przez jej długie kasztanowe włosy, i przewrotnie przedstawiłem się z imienia i nazwiska, proponując kawę. Uśmiech utrzymywał się na jej twarzy. Z Kasią spędziłem czas cały poranek, była nieco starsza ode mnie, ułożona i zdziwiona tym, że zaprosiła na noc nieznajomego przybłędę. Ale wciąż zadowolona z tej spontanicznej decyzji. Wkrótce jednak musiała iść do pracy i zgodziła się odprowadzić. Przeszliśmy razem pieszo przez trzy osiedla, szare i jednakowe, i żałowałem, że ta droga minęła nam tak szybko. Jej biuro, biuro architektoniczne, gdzie pracowała znajdowało się w ruchliwym centrum miasta. Stąd miałem wiele opcji na poznanie miasta na nowo. Numer telefonu zapisała mi na ręce, nie miałem bowiem przy sobie nic, poza portfelem i paszportem.