Na podbój miasta

0

Gdy już nacieszyliśmy się z rodzicami tym nieoczekiwanym spotkaniem, postanowiłem odwiedzić kilku znajomych, zanim moi rodzice wymyślą nową serię dalszych pytań i tematów. Przez ostatnie lata, nie było mi dane utrzymywać polskiego telefonu, wszystkie kontakty utrzymywały się drogą mailową czy przez portale społecznościowe. Trudno uwierzyć, że gdyby nie internet, nie miałbym teraz pojęcia, jak moich znajomych odnaleźć. Nie wszyscy w końcu mieszkają w tych samych miejscach.

Udało mi się skontaktować z Maćkiem i to z nim umówiłem się na pierwsze, polskie piwo. Maciek był moim najlepszym znajomym jeszcze z czasów liceum, razem jeździliśmy autostopem, graliśmy w jednym zespole, na równi imprezowaliśmy i jako tako utrzymywaliśmy kontakty. Wiedziałem, że trochę pracuje, próbując pracę pogodzić ze studiami i muzykowaniem w weekendy. Zawsze miał wiele historii, był niezwykle aktywne. Spotkaliśmy się więc na mieście i przywitaliśmy, jakbyśmy byli braćmi. Byłem już całkowicie przekonany, że jestem w domu. Powoli opadała ze mnie maska turysty, coś się kruszyło.

Ta sama knajpa, co za czasów szkoły, tylko barmanka inna. Młodsza i ładniejsza niż poprzednia, którą zapamiętałem, wymachując jej ciągle dowodem osobistym gdzieś przed barowym kontuarem. Piwo było orzeźwiające, rozmowa gnała i skakała między tematami. Cały czas skakaliśmy od obrazków z podróży, poprzez podboje seksualne Maćka i jego karierę muzyczną, okraszoną koncertami po całej Polsce.

Kuchnia

0

Tym, co sprawia, że wszędzie czujemy się w domu, bez względu na szerokość i długość geograficzną jest kuchnia.

Kuchnia znajduje się w każdym domu. Czy jest apartamentem, poddaszem, kawalerką czy lepianką, wszędzie jest kuchnia. I wszędzie jest ciepłym i miękkim źródłem ciepła. Tu koncentruje się życie rodzinne, tu jest najcieplej, od pieca i parujących garnków. Tu siedzi domowa gospodyni, często z dziećmi lub innymi kobietami, tu często spożywa się posiłki, tu prowadzi się podróżnika, by odpoczął przy miłych zapachach. By opowiedział swoje historie, o sobie, by przeszedł kulinarny test domowych wypieków.

I mimo, że moja podróż trwała w zawieszeniu od momentu, gdy przestąpiłem próg domu, znów znalazłem się w kuchni, traktowany przez moją własną mamę jak gościa i podróżnika. Po matczynemu. Gdy tata nadal wypytywał o podróże i plany na przyszłość, mama zajęła miejsce przy piecu, coś krojąc, coś mieszając, aż w końcu zaczęło pięknie pachnieć.

Zapach domowej kuchni jest u każdego zakorzeniony gdzieś we krwi. Wystarczy poczuć podobny, by zatęsknić. Gdy tylko poczułem zapach odgrzewanego żurku, powiedziałem mamie to osobliwe przemyślenie, nie spodziewając się, że wzruszę staruszkę do łez.

A były to w istocie łzy szczęścia.

Nigdy nie jadłem pyszniejszego żurku.